Książka zakupiona z potrzeby :)
Przy usypianiu potrzebowałam książki z ilustracjami, w których jest dużo szczegółów.
Lili na wyciszenie przed spaniem lubi wyszukiwać szczegóły widoczne na ilustracjach.
Książka idealnie się sprawdza gdy chcemy zająć dziecko na dłuższą chwilę.
Lilci przypadła do gustu od pierwszej chwili, długo wyszukiwała szczegóły widoczne na okładce, dopiero po jakimś czasie otworzyła pierwszą stronę.
Ogromnym plusem tej książki są grube strony. U góry mamy wyszczególnione poszczególne elementy, które znajdują się na ilustracji poniżej, np. dziecko ma odszukać ptaszka, myszkę i pszczółkę, których na stronie jest kilka, a przy tym nie wszystkie są od razu widoczne, niektóre są widoczne tylko w połowie, tylko przód, lub tylko tył elementu.
Według wydawnictwa Zielona Sowa dla dzieci w wieku 4-5 lat, u Nas sprawdza się u roczniaka i zajmuje Ją na długo.
Śliczne ilustracje Doroty Szoblik.
Ilustracje ze strony internetowej Zielona Sowa
Dane z strony wydawnictwa Zielona Sowa :
Data wydania: 2015
EAN: 9788379833818
Format: 200x288
Oprawa: boardbook
Liczba stron: 10
Ilustrator: Dorota Szoblik
Wiek czytelnika: 4-6 lat
Seria: POPATRZ I ZNAJDŹ
Seria obrazkowych historyjek dla najmłodszych.
Duże, bogate w szczegóły ilustracje pomagają ćwiczyć spostrzegawczość i rozwijać wyobraźnię.
Pobaw się w „popatrz i znajdź” w swoim domu, przedszkolu, na podwórku.
Na ksiązkę trafiłam w Tesco w cenie 9,90.
Planujemy zakup kolejnych części z serii Popatrz i znajdź.
Dotychczas ukazały się :
- w mieście Link
- w przedszkolu link
- w domu link
czwartek, 5 marca 2015
15 miesięcy
Od czego zacząć ....
Już nie pamiętam co z umiejętności Lili jest nowością,
tak dużo ich teraz, że nowe umiejętności następnego dnia nie są już nowościami, zastępują je kolejne "nowości".
Lili ostatnio znowu zaczyna mówić po swojemu i to sporo, jeszcze niedawno zacięła się i niewiele mówiła, teraz po swojemu mówi, po Naszemu niewiele. Powie jak robi kotek "ciiii", piesek "houuu" i w sumie tyle, mama, tata, baba itp. które tak cieszyły Nasze uszy nie powie. Wróc, mama mówi tylko jak jest Jej bardzo źle czyli w sumie nic się nie zmieniło w tej kwestii.
EDITH : przełom w mówieniu :
am - gdy jest głodna,
ała - jak coś boli,
aj-ciu - gdy patrzyła przez okno na dwór,
miał - robi kotek, chociaz najczęściej i tak kotek robi ciii :),
bach - gdy stoi na narożniku,
babba- baba.
Poza tym jest bardzo towarzyska, aczkolwiek gdy ma wokół siebie nowe osoby potrzebuje czasu aby się przyzwyczaić. Jest uparciuszkiem, wszystko ma być tak jak Ona chce, inaczej pada na kolana i wymusza, chociaż nie generalizując, gdy na czymś Jej nie zależy ustępuje. Dzieli się zabawkami, nie zawsze chętnie, ale jednak przewyższa tym samym znane Nam starsze dzieciaczki. :)
Jest bardzo troskliwa, gdy tylko wstaje wita Mnie najpiekniejszym uśmiechem na świecie, macha rączką i szybko raczkuje do Mnie po czym gramoli się na Mnie i wtula by jeszcze troszke pospać :) albo przynajmniej się poprzutylać. Podbiega do Mnie czasem tylko po to by się przytulić po czym biegnie dalej. czasem gdy nie patrzę a Nią gdy zerka na Mnie, podbiega kuca i zagląda od dołu do Mnie co Mnie zawsze rozśmiesza :) Czasem podbiega tylko po tu by Mnie pogłaskać po policzku, buzi, włosach :) Ostatnio Lili zauważyła, że brakuje jakiejś ozdoby na ręku mamy więc flamastrem namalowała mi na nadgarstku bransoletkę, która dumnie prezentujemy domownikom.
Mam wrażenie, że rozumie już wszystko, wie co można czego nie, pokazuje zwierzęta domowe w książeczkach, bałwanka, motylek, jeża, wiewiórkę, drzewa, dom, okna, drzwi, lustro, fotel, jabłka, słowa często używane.
- Karmi Mnie, tatę, siebie, lale i za każdym razem jak się uda cieszy się :)
- Rysuje na papierze,
- z rozbiegu wskakuje na łóżko, narożnik, fotel,
- bawi się w memory i pokazuje na polecenie daną rzecz, trudności sprawiają Jej drzwi, okna, dom.
- mały przytulas, rano na rece i się tuli, zje i dalej wracamy na ręce, dla Nas to niesamowita przyjemność, Lili powoli się rozbudza, a My czerpiemy radość z Jej bliskości, ciepełka, cudownego zapachu.... aż się boję, że kiedyś to minie i już nie będzie chciała się tak przytulać, więc cieszę się z każdego ranka.
- sama je mleko z butelki, sama pije wodę z butelki, kubek lovy 360 stopni jeszcze nie okiełznany,
- siedzi na nocniku i czyta ksiązki, sadza lale na nocnik, siedzi na sedesie z nakładką dopóki ma zajęcie czyt. dopóki papier toaletowy się nie skończy. Póki co nie udało Nam się nic złapać, ale mamy jeszcze czas.
Menu uwielbia paprykę i chleb, jogurty, jabłka, pomarańcze i mandarynki, wodę.
Nowości kulinarne to kakao, codziennie rano pół łyżeczki kakao do mleka.
Uwielbia skakać na materacu, chętnie opiekuje się Misiami i Lalami, czesze, przenosi, sadza na nocniku, przytula i karmi. A przy tym jest urocza. Uwielbia spędzać czas na dworze, szczególnie teraz gdy jest taka ciepła zima, aż trudno Ją namówić na powrót do domu. Cieszy się każdym listkiem, kamykiem, które pieczołowicie przynosi babci do domu, wyciąga kamyczki z popiołu, oglądamy w sadzie gałęzie drzew i sprawdzamy codziennie czy nie mają nowych pąków, które Lili dotyka paluszkiem, oglądamy przebiśniegi czy i im nie przybyło nowych kwiatków, sprawdzamy listy w skrzynce, witamy się z pieskiem, szukamy ptaszków.... I jak tu się dziwić, że dziecko chce być na dworze skoro tutaj tyle się dzieje.
Pampersy 5,
buty różnie i 21 i 23.
wzrost jakieś 80 cm,
waga koło 12,5kg a 13 kg.
kolor włosów blond,
długość stopy około 13 -13,5 cm.
A jak Ja się czuję:
spłeniona, szczęśliwa, przepłnia Mnie duma, że mam tak cudowne dziecko, jedyne i niepowtarzalne co powie każda mama o swoim dziecku :)
Inaczej patrzę na życie, na czas, co innego zaprząta Moją głowę,
poświęcam sobie więcej czasu, dla przyjemności pomaluje pazkoncie, zjem coś na co mam ochotę, a nie to co akurat jest na wierzchu :)
Nie czytam już tylko o dziecku, wychowaniu, pielęgnacji itp. tylko o tym co Mnie aktualnie interesuje.
I stałam się ciocią, której się radzą :) przyjemne to, a jeszcze niedawno byłam kompletnie zielona w tematyce dziecięcej i przekonana, że wszyscy lepiej radzą sobie niż Ja :) a tu jestem Najlepszą Mamą dla Mojego dziecka, ciocią, która nie narzuca swoich sądów i opinii tylko pyta i podsuwa propozycje, ale raczej wtedy gdy ktoś spyta, a nie po to by się wygadać, jaka to Ja jestem doświadczona mama :)
Pozdrawiam wszystkie przyszłe mamy, nie zastanawiajcie się czy dacie sobie radę, dacie i to lepiej niż przypuszczacie, nie zawsze będzie idealnie, czasem popłaczecie z bezradności, ale dziecko to ogromna miłośc, której nie opiszę słowami, to miłość każdego dnia większa, pełniejsza, doskonalsza :)
Już nie pamiętam co z umiejętności Lili jest nowością,
tak dużo ich teraz, że nowe umiejętności następnego dnia nie są już nowościami, zastępują je kolejne "nowości".
Lili ostatnio znowu zaczyna mówić po swojemu i to sporo, jeszcze niedawno zacięła się i niewiele mówiła, teraz po swojemu mówi, po Naszemu niewiele. Powie jak robi kotek "ciiii", piesek "houuu" i w sumie tyle, mama, tata, baba itp. które tak cieszyły Nasze uszy nie powie. Wróc, mama mówi tylko jak jest Jej bardzo źle czyli w sumie nic się nie zmieniło w tej kwestii.
EDITH : przełom w mówieniu :
am - gdy jest głodna,
ała - jak coś boli,
aj-ciu - gdy patrzyła przez okno na dwór,
miał - robi kotek, chociaz najczęściej i tak kotek robi ciii :),
bach - gdy stoi na narożniku,
babba- baba.
Poza tym jest bardzo towarzyska, aczkolwiek gdy ma wokół siebie nowe osoby potrzebuje czasu aby się przyzwyczaić. Jest uparciuszkiem, wszystko ma być tak jak Ona chce, inaczej pada na kolana i wymusza, chociaż nie generalizując, gdy na czymś Jej nie zależy ustępuje. Dzieli się zabawkami, nie zawsze chętnie, ale jednak przewyższa tym samym znane Nam starsze dzieciaczki. :)
Jest bardzo troskliwa, gdy tylko wstaje wita Mnie najpiekniejszym uśmiechem na świecie, macha rączką i szybko raczkuje do Mnie po czym gramoli się na Mnie i wtula by jeszcze troszke pospać :) albo przynajmniej się poprzutylać. Podbiega do Mnie czasem tylko po to by się przytulić po czym biegnie dalej. czasem gdy nie patrzę a Nią gdy zerka na Mnie, podbiega kuca i zagląda od dołu do Mnie co Mnie zawsze rozśmiesza :) Czasem podbiega tylko po tu by Mnie pogłaskać po policzku, buzi, włosach :) Ostatnio Lili zauważyła, że brakuje jakiejś ozdoby na ręku mamy więc flamastrem namalowała mi na nadgarstku bransoletkę, która dumnie prezentujemy domownikom.
Mam wrażenie, że rozumie już wszystko, wie co można czego nie, pokazuje zwierzęta domowe w książeczkach, bałwanka, motylek, jeża, wiewiórkę, drzewa, dom, okna, drzwi, lustro, fotel, jabłka, słowa często używane.
- Karmi Mnie, tatę, siebie, lale i za każdym razem jak się uda cieszy się :)
- Rysuje na papierze,
- z rozbiegu wskakuje na łóżko, narożnik, fotel,
- bawi się w memory i pokazuje na polecenie daną rzecz, trudności sprawiają Jej drzwi, okna, dom.
- mały przytulas, rano na rece i się tuli, zje i dalej wracamy na ręce, dla Nas to niesamowita przyjemność, Lili powoli się rozbudza, a My czerpiemy radość z Jej bliskości, ciepełka, cudownego zapachu.... aż się boję, że kiedyś to minie i już nie będzie chciała się tak przytulać, więc cieszę się z każdego ranka.
- sama je mleko z butelki, sama pije wodę z butelki, kubek lovy 360 stopni jeszcze nie okiełznany,
- siedzi na nocniku i czyta ksiązki, sadza lale na nocnik, siedzi na sedesie z nakładką dopóki ma zajęcie czyt. dopóki papier toaletowy się nie skończy. Póki co nie udało Nam się nic złapać, ale mamy jeszcze czas.
Menu uwielbia paprykę i chleb, jogurty, jabłka, pomarańcze i mandarynki, wodę.
Nowości kulinarne to kakao, codziennie rano pół łyżeczki kakao do mleka.
Uwielbia skakać na materacu, chętnie opiekuje się Misiami i Lalami, czesze, przenosi, sadza na nocniku, przytula i karmi. A przy tym jest urocza. Uwielbia spędzać czas na dworze, szczególnie teraz gdy jest taka ciepła zima, aż trudno Ją namówić na powrót do domu. Cieszy się każdym listkiem, kamykiem, które pieczołowicie przynosi babci do domu, wyciąga kamyczki z popiołu, oglądamy w sadzie gałęzie drzew i sprawdzamy codziennie czy nie mają nowych pąków, które Lili dotyka paluszkiem, oglądamy przebiśniegi czy i im nie przybyło nowych kwiatków, sprawdzamy listy w skrzynce, witamy się z pieskiem, szukamy ptaszków.... I jak tu się dziwić, że dziecko chce być na dworze skoro tutaj tyle się dzieje.
Pampersy 5,
buty różnie i 21 i 23.
wzrost jakieś 80 cm,
waga koło 12,5kg a 13 kg.
kolor włosów blond,
długość stopy około 13 -13,5 cm.
A jak Ja się czuję:
spłeniona, szczęśliwa, przepłnia Mnie duma, że mam tak cudowne dziecko, jedyne i niepowtarzalne co powie każda mama o swoim dziecku :)
Inaczej patrzę na życie, na czas, co innego zaprząta Moją głowę,
poświęcam sobie więcej czasu, dla przyjemności pomaluje pazkoncie, zjem coś na co mam ochotę, a nie to co akurat jest na wierzchu :)
Nie czytam już tylko o dziecku, wychowaniu, pielęgnacji itp. tylko o tym co Mnie aktualnie interesuje.
I stałam się ciocią, której się radzą :) przyjemne to, a jeszcze niedawno byłam kompletnie zielona w tematyce dziecięcej i przekonana, że wszyscy lepiej radzą sobie niż Ja :) a tu jestem Najlepszą Mamą dla Mojego dziecka, ciocią, która nie narzuca swoich sądów i opinii tylko pyta i podsuwa propozycje, ale raczej wtedy gdy ktoś spyta, a nie po to by się wygadać, jaka to Ja jestem doświadczona mama :)
Pozdrawiam wszystkie przyszłe mamy, nie zastanawiajcie się czy dacie sobie radę, dacie i to lepiej niż przypuszczacie, nie zawsze będzie idealnie, czasem popłaczecie z bezradności, ale dziecko to ogromna miłośc, której nie opiszę słowami, to miłość każdego dnia większa, pełniejsza, doskonalsza :)
poniedziałek, 2 lutego 2015
14 miesięcy
L. Rośnie jak na drożdżach, szybko nabywa nowe umiejętności i chętnie pomaga. Rozwiesza pranie z babcia, podaje wyprane rzeczy lub sama próbuje zawiesić,
Przed kąpielą z uśmiechem na buzi układa akcesoria do kąpania, kremy, szczotkę, urbania, najtrudniej jest Jej odłożyć skarpetki, które wprost uwielbia,
Przed kąpaniem wrzuca swoje brudne ubranie do kosza na pranie, jedną rączką trzyma pokrywę, drugą wrzuca, widok rozbrajający. Za każdym razem gdy wrzuci coś do środka zaglada do wnętrza kosza aby sprawdzić czy ta rzecz już wylądowała na dnie kosza :-)
Śpiewa swoim uroczym głosikiem, usypia lale, misie, kołysząc je na boki i śpiewa,
Gdy rano wstajemy potrafi się wtulić, pokazywać gdzie są dane rzeczy, nawet ostatnio , jak tylko wstała pogłaskała Mnie po buzi :-)
Robi indianina - zasługa cioci, której już przy pierwszej próbie się udało,
Wysyła buziaki i to jakie, przykłada rączkę do ustek a po chwili wypuszcza buziaka. Gdy wcześniej Ją poprosiłam o buziaka, od razu dostawałam słodkiego buziaka w policzek, a teraz częściej L. Całuje swoją rączkę, a później przykleja buziaka do Mojego policzka. Czasem gdy pokażę palcem na swój policzek mogę jeszcze liczyć na małego buziaka od słodziaka. Co do buziaków to także rysunki w książeczkach dostają buziaki, szczególnie zwierzątka np. Kotki.
Zabawy to temat rzeka, bawimy się przeróżnie, Lili sama wymyśla sobie zabawy, potrafi bawic sie sama, a gdy potrzebuje uwagi od razu dopomina się o nią krzykiem, to ostatnio najczęstszy sposób zwracania na siebie uwagi i padanie na kolana przy najmniejszej nawet drobnostce. Co do zabaw wszelkie ruchowe, biegania, wdrapywanie sie na fotel czy łóżko, a jeśli akurat ktoś siedzi na fotelu, na który Ona chce się wdrapać, łapie tę osobę za rękę i ciągnie aby zeszła,
Bardzo lubi oglądać książeczki, ulotki, gazety,
Kiedyś lubiła siedzieć w wysokim krześle, teraz nie ma na to czasu i najchętniej jadłaby w biegu, czasem nie ma apetytu, ale wystarczy, że ktoś akurat coś je to może być pewny, że będzie miał kompana przy jedzeniu w postaci Lili,
Nadal pije sporo mleka, przed drzemką i spaniem nocnym, czasem w nocy, czasem w dzień na śniadanie i gdy nie chce nic innego jeść a już jest głodna,
Wysokość ok. 80 cm,
Waga jakieś 12,500
Pieluchy 4,
Ubranka na 86,
Ząbki 8, kolejne w drodze....
Dni mijają Nam bardzo szybko, kolejny miesiąc za Nami.
L. jest coraz bardziej kumata i Kochamy Ją nad życie.
Przed kąpielą z uśmiechem na buzi układa akcesoria do kąpania, kremy, szczotkę, urbania, najtrudniej jest Jej odłożyć skarpetki, które wprost uwielbia,
Przed kąpaniem wrzuca swoje brudne ubranie do kosza na pranie, jedną rączką trzyma pokrywę, drugą wrzuca, widok rozbrajający. Za każdym razem gdy wrzuci coś do środka zaglada do wnętrza kosza aby sprawdzić czy ta rzecz już wylądowała na dnie kosza :-)
Śpiewa swoim uroczym głosikiem, usypia lale, misie, kołysząc je na boki i śpiewa,
Gdy rano wstajemy potrafi się wtulić, pokazywać gdzie są dane rzeczy, nawet ostatnio , jak tylko wstała pogłaskała Mnie po buzi :-)
Robi indianina - zasługa cioci, której już przy pierwszej próbie się udało,
Wysyła buziaki i to jakie, przykłada rączkę do ustek a po chwili wypuszcza buziaka. Gdy wcześniej Ją poprosiłam o buziaka, od razu dostawałam słodkiego buziaka w policzek, a teraz częściej L. Całuje swoją rączkę, a później przykleja buziaka do Mojego policzka. Czasem gdy pokażę palcem na swój policzek mogę jeszcze liczyć na małego buziaka od słodziaka. Co do buziaków to także rysunki w książeczkach dostają buziaki, szczególnie zwierzątka np. Kotki.
Zabawy to temat rzeka, bawimy się przeróżnie, Lili sama wymyśla sobie zabawy, potrafi bawic sie sama, a gdy potrzebuje uwagi od razu dopomina się o nią krzykiem, to ostatnio najczęstszy sposób zwracania na siebie uwagi i padanie na kolana przy najmniejszej nawet drobnostce. Co do zabaw wszelkie ruchowe, biegania, wdrapywanie sie na fotel czy łóżko, a jeśli akurat ktoś siedzi na fotelu, na który Ona chce się wdrapać, łapie tę osobę za rękę i ciągnie aby zeszła,
Bardzo lubi oglądać książeczki, ulotki, gazety,
Kiedyś lubiła siedzieć w wysokim krześle, teraz nie ma na to czasu i najchętniej jadłaby w biegu, czasem nie ma apetytu, ale wystarczy, że ktoś akurat coś je to może być pewny, że będzie miał kompana przy jedzeniu w postaci Lili,
Nadal pije sporo mleka, przed drzemką i spaniem nocnym, czasem w nocy, czasem w dzień na śniadanie i gdy nie chce nic innego jeść a już jest głodna,
Wysokość ok. 80 cm,
Waga jakieś 12,500
Pieluchy 4,
Ubranka na 86,
Ząbki 8, kolejne w drodze....
Dni mijają Nam bardzo szybko, kolejny miesiąc za Nami.
L. jest coraz bardziej kumata i Kochamy Ją nad życie.
środa, 17 grudnia 2014
co potrafi roczne dziecko
Roczne dziecko potrafi samo umyć sobie głowę, brzuszek, śpiewać, tańczyć, skakać, gadać, .... a teraz na serio. Tak na serio to roczne dziecko właśnie to potrafi. Ale czy każde? Nie wiem, jestem mamą jednego dziecka, nie mam porównania Jej rówieśników więc nie wiem co powinno, wiem co umie Moje :-) a więc wczoraj L. Podczas kąpieli brała do rączki pianę i myła brzuszek, zrobiła tak dwa razy pod rząd czym wprawiła Nas w osłupienie. Także wczoraj podczas mycia zanurzyła rękę pod cieknącą wodę z kranu i całą zawartość rączki wtarła we włosy, czynność tę powtarzała dopóki połowa Jej główki nie zrobiła się mokra. Podobno dzieci w tym wieku uwielbiają muzykę i zgodzę się z tym w zupełności. Oczywiście czuję się za to odpowiedzialna ponieważ już w ciąży trzymałam swój brzuszek obiema rękami i bujałam się tak w rytm muzyki. L. Od kilku miesięcy wytrwale ćwiczy tańce, teraz rusza także biodrami, do tego dochodzą biegi i tupoty a nawet wymachiwanie rękami, a co lepsze każda piosenka to inny taniec :. Roczne dziecko chodzi, ba nawet biega, podskakuj, kuca,...
Uwielbia bawić się w akuku, szczególnie gdy schowa się za łóżeczkiem i na słowa `gdzie jest L. Chyba się gdzieś schowała` wygląda zadowolona z zza łóżeczka po czym szybciutko ucieka jakby ktoś Ją gonił. Ostatnio upodobała sobie także jazdę samochodzikiem, pchaczem, jak zwał tak zwał i potrafi tak jeździć nawet godzinę :-)
Jeśli przejdziemy do mowy to roczniak powie dużo po swojemu. Uwielbiam wszystkie dedeja, nenene, mamama, tata, dada, deda, baba, babba itp. Mówi też te zrozumiałe słowa jak mama, tata, baba, dada, ci - tak jakby wołała kotka, nie, tak :-). Jeśli czegoś nie powie to pokaże, a idzie Jej to mistrzowsko, paluszek wskazujący w ruch i już wiemy o co chodzi.
Roczniak rozumie także przeznaczenie przedmiotów np. Samochód pcha po podłodze lub po swoim brzuszku, misia przytula i tak z nim biega, lalę podnosi za nogę lub włosy, potrafi posadzić na nocniku lalę lub misia, a czasem nawet czesze swoją szczoteczką do włosów włosy mamy gdy ta walczy z pampersem. A i zdecydowanie nie lubi zmiany pampersa, inaczej nie lubi leżeć, po na zawołanie, także zabawki itp w dłoń i wtedy może się uda, jak ni to ganiamy się po pokoju, aż się uda choćby na stojąco.
Poza tym taki maluszek dużo rozumie. Wie nie tylko kto jest mamą, tatem itp. Pokażę gdzie robi się mleczko, gdzie są banieczki na choince, gdzie jest sówka, bozia, rodzice, motylek itp. Pokazuje kotka i pieska w książeczkach a nawet gazetach, które pierwszy raz widzi. Pokazuje na konkretną lalę gdy mówimy imię lali czy też misia.
Takie dziecko je też to na co ma ochotę, kiedy i ile chce. Jeśli coś nie smakuje pluje, jeśli smakuje je aż się skończy, jeśli jesz przy Niej, Ona właśnie to będzie chciała jeść :-).
Ma swoje ulubione miejsca, osoby, przedmioty :-).
Roczne dziecko nie wygląda i nie zachowuje się jak niemowlę. Z nieporadnego maluszka, w ciągu roku staje się niezależną osobą, która kkomunikujejasno, że potrafi mieć swój plan i swój sposób spędzenia czasu. Kocham, uwielbiam i cieszę się każdym sukcesem, choćby był najbardziej oczywisty i błahy.
A co potrafi mama roczniaka ?
Potrafi się Nim zajmować i choć jeszcze rok temu była przekonana, że sobie nie poradzi, nie da rady, jest najgorszą matką na świecie.... to dziś mogę powiedzieć, że jestem najlepszą mamą dla swojej córki, oddaną, kochającą, troskliwą, walczącą i spędzającą każdą wolną chwilę na odkrywaniu świata rocznego dziecka i swoich możliwości. Ps. Całą miłość jaką przelewam na córcię otrzymuje z nawiązką w tym, ze jest zdrowa, super się rozwija, dużo się uśmiecha, lubi ludzi i wie, że Ja zawsze jestem obok i tak chce całe życie być :-)
Uwielbia bawić się w akuku, szczególnie gdy schowa się za łóżeczkiem i na słowa `gdzie jest L. Chyba się gdzieś schowała` wygląda zadowolona z zza łóżeczka po czym szybciutko ucieka jakby ktoś Ją gonił. Ostatnio upodobała sobie także jazdę samochodzikiem, pchaczem, jak zwał tak zwał i potrafi tak jeździć nawet godzinę :-)
Jeśli przejdziemy do mowy to roczniak powie dużo po swojemu. Uwielbiam wszystkie dedeja, nenene, mamama, tata, dada, deda, baba, babba itp. Mówi też te zrozumiałe słowa jak mama, tata, baba, dada, ci - tak jakby wołała kotka, nie, tak :-). Jeśli czegoś nie powie to pokaże, a idzie Jej to mistrzowsko, paluszek wskazujący w ruch i już wiemy o co chodzi.
Roczniak rozumie także przeznaczenie przedmiotów np. Samochód pcha po podłodze lub po swoim brzuszku, misia przytula i tak z nim biega, lalę podnosi za nogę lub włosy, potrafi posadzić na nocniku lalę lub misia, a czasem nawet czesze swoją szczoteczką do włosów włosy mamy gdy ta walczy z pampersem. A i zdecydowanie nie lubi zmiany pampersa, inaczej nie lubi leżeć, po na zawołanie, także zabawki itp w dłoń i wtedy może się uda, jak ni to ganiamy się po pokoju, aż się uda choćby na stojąco.
Poza tym taki maluszek dużo rozumie. Wie nie tylko kto jest mamą, tatem itp. Pokażę gdzie robi się mleczko, gdzie są banieczki na choince, gdzie jest sówka, bozia, rodzice, motylek itp. Pokazuje kotka i pieska w książeczkach a nawet gazetach, które pierwszy raz widzi. Pokazuje na konkretną lalę gdy mówimy imię lali czy też misia.
Takie dziecko je też to na co ma ochotę, kiedy i ile chce. Jeśli coś nie smakuje pluje, jeśli smakuje je aż się skończy, jeśli jesz przy Niej, Ona właśnie to będzie chciała jeść :-).
Ma swoje ulubione miejsca, osoby, przedmioty :-).
Roczne dziecko nie wygląda i nie zachowuje się jak niemowlę. Z nieporadnego maluszka, w ciągu roku staje się niezależną osobą, która kkomunikujejasno, że potrafi mieć swój plan i swój sposób spędzenia czasu. Kocham, uwielbiam i cieszę się każdym sukcesem, choćby był najbardziej oczywisty i błahy.
A co potrafi mama roczniaka ?
Potrafi się Nim zajmować i choć jeszcze rok temu była przekonana, że sobie nie poradzi, nie da rady, jest najgorszą matką na świecie.... to dziś mogę powiedzieć, że jestem najlepszą mamą dla swojej córki, oddaną, kochającą, troskliwą, walczącą i spędzającą każdą wolną chwilę na odkrywaniu świata rocznego dziecka i swoich możliwości. Ps. Całą miłość jaką przelewam na córcię otrzymuje z nawiązką w tym, ze jest zdrowa, super się rozwija, dużo się uśmiecha, lubi ludzi i wie, że Ja zawsze jestem obok i tak chce całe życie być :-)
piątek, 12 września 2014
Od czego zacząć ...
Tak wiele się wydarzyło odkąd ostatni raz pisałam na blogu ...
Pojawiła się Nasza cudowna córeczka...
Zostaliśmy rodzicami Cudownego dziecka...
W Naszym życiu zaszło wiele zmian, a te najważniejsze są dla Nas najcudowniejsze :)
L. rośnie jak na drożdżach, w niczym już nie przypomina maluszka, którego przynieśliśmy ze szpitala, szybciutko raczkuje, śmieje się, piszczy z radości, chodzi jeszcze nie samodzielnie, ma już kilka ząbków, je prawie to co My ..... długo tak mogę pisać. Jak każda mama jestem w Nią zapatrzona jak w obrazek i duma mnie rozpiera na myśl o Niej, cieszę się, z każdego osiągniecia i wszystko co się dzieje u Niej ma dla Mnie ogromne znaczenie.
Staram się też nie zapominać o sobie, o Nas i poza tym, że jesteśmy rodzicami jesteśmy także ludźmi ze swoimi zainteresowaniami, upodobaniami, którzy lubią spędzać czas ze sobą. Cieszę się gdy znajdę chwilę na czytanie książki (najczęściej gdy Mała ma ranną drzemkę), chwilę na komputer ( gydy Mała śpi już twardym, nocnym snem), chwilę na zrobienie czegoś przy sobie, na samotne zakupy ( gdy ktoś zajmuje się L.) ...
Wiele rzeczy się zmieniło, o których nie miałam pojęcia zanim zostałam Mamą, ale są to zmiany zdecydowanie na lepsze. Moje obawy jak sobie poradzę z małym dzieckiem, jak dam sobie radę, od czego zacząć, rozwiała sama L. i szybko nauczyłam się jak się Nią zajmować, jak być z Nią i czerpać całymi garściami z tej miłości jaka łączy dziecko i rodzica :)
Pojawiła się Nasza cudowna córeczka...
Zostaliśmy rodzicami Cudownego dziecka...
W Naszym życiu zaszło wiele zmian, a te najważniejsze są dla Nas najcudowniejsze :)
L. rośnie jak na drożdżach, w niczym już nie przypomina maluszka, którego przynieśliśmy ze szpitala, szybciutko raczkuje, śmieje się, piszczy z radości, chodzi jeszcze nie samodzielnie, ma już kilka ząbków, je prawie to co My ..... długo tak mogę pisać. Jak każda mama jestem w Nią zapatrzona jak w obrazek i duma mnie rozpiera na myśl o Niej, cieszę się, z każdego osiągniecia i wszystko co się dzieje u Niej ma dla Mnie ogromne znaczenie.
Staram się też nie zapominać o sobie, o Nas i poza tym, że jesteśmy rodzicami jesteśmy także ludźmi ze swoimi zainteresowaniami, upodobaniami, którzy lubią spędzać czas ze sobą. Cieszę się gdy znajdę chwilę na czytanie książki (najczęściej gdy Mała ma ranną drzemkę), chwilę na komputer ( gydy Mała śpi już twardym, nocnym snem), chwilę na zrobienie czegoś przy sobie, na samotne zakupy ( gdy ktoś zajmuje się L.) ...
Wiele rzeczy się zmieniło, o których nie miałam pojęcia zanim zostałam Mamą, ale są to zmiany zdecydowanie na lepsze. Moje obawy jak sobie poradzę z małym dzieckiem, jak dam sobie radę, od czego zacząć, rozwiała sama L. i szybko nauczyłam się jak się Nią zajmować, jak być z Nią i czerpać całymi garściami z tej miłości jaka łączy dziecko i rodzica :)
wtorek, 10 grudnia 2013
Urodziłam
Miał być niedzielny wpis o 39 tygodniu ciąży, ale nie zdążyliśmy, już o 7 byliśmy na porodówce :) o 6.09 odeszły mi wody, a później wszystko już się szybko potoczyło. I tak o godz. 15.10 na świat przyszła najpiękniejsza dziewczynka, w której zakochaliśmy się bez pamięci i każdego dnia zakochujemy jeszcze bardziej :)
Od kilku dni jesteśmy już w domu i cieszymy się z Naszego Skarba, który jest tak cudny, że nie możemy oderwać od Niej oczu i nic nie jest ważniejsze, sterta naczyń w zlewie, kurz na półkach, nie pościelone łóżko, sen :)
Wracam do Mojego Maluszka :) wrócę gdy znajdę chwilkę :)
Od kilku dni jesteśmy już w domu i cieszymy się z Naszego Skarba, który jest tak cudny, że nie możemy oderwać od Niej oczu i nic nie jest ważniejsze, sterta naczyń w zlewie, kurz na półkach, nie pościelone łóżko, sen :)
Wracam do Mojego Maluszka :) wrócę gdy znajdę chwilkę :)
piątek, 29 listopada 2013
38 tydzień ciąży czyli jesteśmy na finiszu 7 dni do terminu porodu :)
Zostało Nam 7 dni do terminu porodu .... odliczanie i wyczekiwanie trwa.
Wymiary na początek 38 tygodnia ciąży :
waga - różnie ostatnio około 70 kg czyli 13 na plusie,
brzusio w pępku - 108 czyli 37 cm na plusie !,
biodra - 103 cm czyli 12 cm na plusie,
pas jeśli jeszcze tak go można nazwać - 82 cm czyli na plusie 13 cm.
Torba - spakowana,
mieszkanie - wypicowane,
wyprawka - skompletowana,
samopoczucie - dobre :) ,
gotowi na zmiany - od ponad 9 miesięcy :)
Ogólnie nie jest źle, wszystko typowe czyli częste wizyty w toalecie, zmęczenie, mniej i wolniej się ruszam, bóle krzyża, bóle krocza, bóle brzucha i ud, i na koniec "cudowne" przepowiadające, są bolesne i długie jak bóle okresowe, jednego dni powtarzały się od 5 rano średnio co godzinę więc już myślałam, że coś zaczyna się dziać, ale po południu ucichły. Tatuś już był w gotowości i czekał tylko na telefon, że jednak skurcze są częstsze, ale ustały, więc Niunia się nie spieszy. Myślę, że napędziłam strachu także Mojej mamie, ale i M. gdy przyszła w odwiedziny i zapowiedziałam, że być może pojedziemy na Izbę Przyjęć, na początku się wystraszyła, ale potem stwierdziła, że odpali yt i może sama odbierać poród :)
Ogólnie byłam przekonana, że pod koniec ciąży będę w dużo gorszym stanie, ale ruszam się co prawda wolniej i mniej, ale samopoczucie gdy nie ma przepowiadających ok. troszkę jestem przewrażliwiona gdy piszą do Mnie osoby, z pytaniem jak się czuję, a w domyślę - rodzisz już ? a później nic się nie odzywają i po kilku dniach sytuacja się powtarza. Zdaje sobie sprawę, że już wszyscy nie mogą się doczekać, bo jest już coraz bliżej, ale nikt bardziej niż My czyli Ja czy Menżuś nie może się doczekać Niuni. A skoro My dajemy radę i jesteśmy cierpliwi to chyba innym jest łatwiej, no ale....
Poza tym dzisiaj biorę się za odświeżenie choinki i ubieranie :) już nie mogę się doczekać, zawsze ubieram choinkę tak by była na 6 grudnia już gotowa, więc tym bardziej teraz planuje przyspieszyć :)
Bardzo często myślę o Niuni, o tym jakim jest człowiekiem, jak wygląda, jaki ma charakterek i do kogo jest podobna. Zastanawiam się też jakimi będziemy rodzicami, ile błędów po drodze zrobimy zanim poznamy Niunię i Jej oczekiwania, już wiem że zawojuje Nasz świat, i ni tylko Nasz :) że nie będzie tylko Naszą córeczką, ale także wnusią, siostrzenicą czy bratanicą, prawnusią, ale także nowym członkiem rodziny. Jak stawiać granice by być w zgodzie ze sobą, ale także tym co najlepsze dla Niej, wiem, że na niektóre odpowiedzi jest jeszcze za wcześnie, ale myśleć już o tym można :) Z jednej strony czekamy cierpliwie, z drugiej nie możemy się już doczekać Naszego Cudownego Maleństwa, wycałować, wyprzytulać i po prostu cieszyć się z bycia z Nią :) już coraz bliżej :)
Co u Mamy i Maluszka :
A i z ciekawostek mierzę ruchy Niuni, jest bardzo aktywna, ale tak było w sumie od początku, odkąd czuję Jej ruchy, nie przypuszczałam tylko, że jest aż takim skoczkiem. Norma jaką podała Nam Pani doktor to przy godzinnym mierzeniu min. 5 ruchów, a po 3 mierzeniach w ciągu dnia 10-15, gdyby było mniej to wizyta na Izbie Przyjęć. Niunia najwięcej ruchów np po śniadaniu miała ponad 70 więc już nawet nie liczę po innych posiłkach :) A i w poniedziałek dzwonię do szpitala aby umówić się na ktg, rzekłabym WRESZCIE :) w poniedziałek też Menżuś ma wolne i spodziewamy się dobrej znajomej K. która będzie akurat u swojego chłopaka i wbija do Nas.
Wymiary na początek 38 tygodnia ciąży :
waga - różnie ostatnio około 70 kg czyli 13 na plusie,
brzusio w pępku - 108 czyli 37 cm na plusie !,
biodra - 103 cm czyli 12 cm na plusie,
pas jeśli jeszcze tak go można nazwać - 82 cm czyli na plusie 13 cm.
Torba - spakowana,
mieszkanie - wypicowane,
wyprawka - skompletowana,
samopoczucie - dobre :) ,
gotowi na zmiany - od ponad 9 miesięcy :)
Ogólnie nie jest źle, wszystko typowe czyli częste wizyty w toalecie, zmęczenie, mniej i wolniej się ruszam, bóle krzyża, bóle krocza, bóle brzucha i ud, i na koniec "cudowne" przepowiadające, są bolesne i długie jak bóle okresowe, jednego dni powtarzały się od 5 rano średnio co godzinę więc już myślałam, że coś zaczyna się dziać, ale po południu ucichły. Tatuś już był w gotowości i czekał tylko na telefon, że jednak skurcze są częstsze, ale ustały, więc Niunia się nie spieszy. Myślę, że napędziłam strachu także Mojej mamie, ale i M. gdy przyszła w odwiedziny i zapowiedziałam, że być może pojedziemy na Izbę Przyjęć, na początku się wystraszyła, ale potem stwierdziła, że odpali yt i może sama odbierać poród :)
Ogólnie byłam przekonana, że pod koniec ciąży będę w dużo gorszym stanie, ale ruszam się co prawda wolniej i mniej, ale samopoczucie gdy nie ma przepowiadających ok. troszkę jestem przewrażliwiona gdy piszą do Mnie osoby, z pytaniem jak się czuję, a w domyślę - rodzisz już ? a później nic się nie odzywają i po kilku dniach sytuacja się powtarza. Zdaje sobie sprawę, że już wszyscy nie mogą się doczekać, bo jest już coraz bliżej, ale nikt bardziej niż My czyli Ja czy Menżuś nie może się doczekać Niuni. A skoro My dajemy radę i jesteśmy cierpliwi to chyba innym jest łatwiej, no ale....
Poza tym dzisiaj biorę się za odświeżenie choinki i ubieranie :) już nie mogę się doczekać, zawsze ubieram choinkę tak by była na 6 grudnia już gotowa, więc tym bardziej teraz planuje przyspieszyć :)
Bardzo często myślę o Niuni, o tym jakim jest człowiekiem, jak wygląda, jaki ma charakterek i do kogo jest podobna. Zastanawiam się też jakimi będziemy rodzicami, ile błędów po drodze zrobimy zanim poznamy Niunię i Jej oczekiwania, już wiem że zawojuje Nasz świat, i ni tylko Nasz :) że nie będzie tylko Naszą córeczką, ale także wnusią, siostrzenicą czy bratanicą, prawnusią, ale także nowym członkiem rodziny. Jak stawiać granice by być w zgodzie ze sobą, ale także tym co najlepsze dla Niej, wiem, że na niektóre odpowiedzi jest jeszcze za wcześnie, ale myśleć już o tym można :) Z jednej strony czekamy cierpliwie, z drugiej nie możemy się już doczekać Naszego Cudownego Maleństwa, wycałować, wyprzytulać i po prostu cieszyć się z bycia z Nią :) już coraz bliżej :)
Co u Mamy i Maluszka :
Jak rozwija się dziecko?
Rośnie sobie, wytwarzając tkankę tłuszczową podskórną. Powoli zaczyna „zrzucać” maź płodową i lanugo. Cały czas produkuje surfaktant czyli bardzo ważną substancję, która zapobiegnie sklejaniu się pęcherzyków płucnych po porodzie, dzięki czemu płuca będą mogły się rozprężyć wraz z pierwszymi oddechami i maluch będzie wydolny oddechowo. Dziecko mierzy ciągle około 50 cm, ale waży już mniej więcej 3200 gramów. Waga ta może jednak ulegać pewnym odchyleniom w górę lub w dół. Zależy to od wielu czynników, np. od tego, ile ważyłaś ty i Twój partner oraz wasze rodzeństwo w chwili porodu.
Rośnie sobie, wytwarzając tkankę tłuszczową podskórną. Powoli zaczyna „zrzucać” maź płodową i lanugo. Cały czas produkuje surfaktant czyli bardzo ważną substancję, która zapobiegnie sklejaniu się pęcherzyków płucnych po porodzie, dzięki czemu płuca będą mogły się rozprężyć wraz z pierwszymi oddechami i maluch będzie wydolny oddechowo. Dziecko mierzy ciągle około 50 cm, ale waży już mniej więcej 3200 gramów. Waga ta może jednak ulegać pewnym odchyleniom w górę lub w dół. Zależy to od wielu czynników, np. od tego, ile ważyłaś ty i Twój partner oraz wasze rodzeństwo w chwili porodu.
Jakie zmiany zachodzą w twoim organizmie?
Twoje piersi są już przygotowane do nowego zadania, jakim jest karmienie noworodka. Jeżeli przed ciążą miałaś mały biust, teraz na pewno patrzysz na niego z niegasnącym zachwytem. Możliwe, że zauważyłaś już wyciek surowiczo-żółtawej treści. Jest to tzw. siara, a więc pierwsze mleko. Jeśli jednak nie zauważyłaś takiego objawu, tym bardziej się nie denerwuj. Organizm jest gotowy, tylko spokojnie czeka na pierwszy sygnał drażnienia brodawek przez małego człowieka podczas przystawiania piersi.
Twoje piersi są już przygotowane do nowego zadania, jakim jest karmienie noworodka. Jeżeli przed ciążą miałaś mały biust, teraz na pewno patrzysz na niego z niegasnącym zachwytem. Możliwe, że zauważyłaś już wyciek surowiczo-żółtawej treści. Jest to tzw. siara, a więc pierwsze mleko. Jeśli jednak nie zauważyłaś takiego objawu, tym bardziej się nie denerwuj. Organizm jest gotowy, tylko spokojnie czeka na pierwszy sygnał drażnienia brodawek przez małego człowieka podczas przystawiania piersi.
Jeśli jeszcze nie zauważyłaś obniżenia brzucha, na pewno odczujesz to w tym tygodniu. Dziecko powoli przesuwa się w dół miednicy w stronę kanału rodnego przygotowując się do porodu. Możesz zauważyć większą objętość śluzu, jego kolor może mieć lekkie różowe lub brunatne zabarwienie, co wiąże się ze skracaniem szyjki macicy na skutek skurczów przepowiadających.
Jak możesz się czuć?
Możesz odczuwać ogromne zmęczenie, albo nagły przypływ energii, będący typowym syndromem wicia gniazda. Albo więc starasz się jak najczęściej odpoczywać, albo pierzesz i prasujesz po raz piąty wyprawkę dla dziecka, a torbę do szpitala przepakowujesz po raz czwarty. Są to typowe objawy i zapewne nie dziwią nikogo w twoim najbliższym otoczeniu, a nawet jeśli - to pewnie nikt nie doważy się o nie pytać…
Możesz odczuwać ogromne zmęczenie, albo nagły przypływ energii, będący typowym syndromem wicia gniazda. Albo więc starasz się jak najczęściej odpoczywać, albo pierzesz i prasujesz po raz piąty wyprawkę dla dziecka, a torbę do szpitala przepakowujesz po raz czwarty. Są to typowe objawy i zapewne nie dziwią nikogo w twoim najbliższym otoczeniu, a nawet jeśli - to pewnie nikt nie doważy się o nie pytać…
Jeśli poczujesz, że skurcze nasilają się i trafisz do szpitalnej izby przyjęć, lekarz, który cię wysłucha, może nie mieć pewności co do tego, czy rozpoczyna się już poród. Aby to zweryfikować, wykona badanie we wzierniku oraz ręczne zestawione. Oceni skracanie szyjki i ewentualne rozwarcie. Aby ocenić czy skurcze są regularne, zaleci wykonanie badania kardiotokograficznego (ktg), które rejestruje czynność serca płodu oraz napięcie macicy. Dzięki niemu będzie wiadomo, czy czynność skurczowa macicy jest regularna i czy dziecko dobrze ją znosi.
Nic tak nie pomaga w walce ze strachem przed nieznanym, jak zapoznanie i oswojenie się z tym, co ma nastąpić. Dopóki masz jeszcze czas, uporządkuj sobie wiadomości ze szkoły rodzenia lub na spokojnie poczytaj poradniki dla przyszłych mam. Po porodzie nie znajdziesz na to czasu. Postaraj się jednak unikać zbiorowej paniki i dramatycznych opowieści z oddziałów porodowych przekazywanych przez koleżanki, ciocie czy sąsiadki.O czym powinnaś pamiętać?
Położnictwo to dziedzina wiedzy, która nawet najbardziej doświadczonego lekarza czy położną może zaskoczyć. Nawet prawidłowo rozwijająca się ciąża może skończyć się z różnymi powikłaniami. Dlatego nie wolno ci lekceważyć takich sygnałów jak znaczne osłabienie czy brak ruchów dziecka. Nie lekceważ takich objawów i zawsze zgłoś się wtedy do szpitalnej izby przyjęć.
Położnictwo to dziedzina wiedzy, która nawet najbardziej doświadczonego lekarza czy położną może zaskoczyć. Nawet prawidłowo rozwijająca się ciąża może skończyć się z różnymi powikłaniami. Dlatego nie wolno ci lekceważyć takich sygnałów jak znaczne osłabienie czy brak ruchów dziecka. Nie lekceważ takich objawów i zawsze zgłoś się wtedy do szpitalnej izby przyjęć.
Może teraz nie potrzebujesz już wielu leków, ale po porodzie twoja domowa apteczka może być znacznie bogatsza i niektóre z jej elementów możesz zakupić już teraz. Zapytaj lekarza podczas wizyty kontrolnej, jakie leki zaleca po porodzie na lepsze gojenie rany. Pomocne są nasiadówki z kory dębu, ale dostępne są też inne preparaty. Jeśli już teraz wiesz, że czeka cię cesarskie cięcie, zapytaj lekarza prowadzącego o plastry lub maści na ładniejsze gojenie ran po cięciu. Przydadzą się zwłaszcza w sytuacji, gdy masz tendencje do wytwarzania bliznowców.
Wskazówki specjalne
Niektóre kobiety boją się cesarskiego cięcia, znieczulenia całkowitego, a już najbardziej znieczulenia zewnątrzoponowego, z obawy o uszkodzenie rdzenia kręgowego. I trzeba przyznać, że nieczulenie kobiety w ciąży to wyzwanie dla anestezjologa. Teoretycznie każdą ciężarną traktuje się jak pacjenta z pełnym żołądkiem, a taka sytuacja grozi wieloma powikłaniami. Dużo bezpieczniejsze od znieczulenia ogólnego, jest znieczulenie podpajęczynówkowe. Ma ono też inną zaletę - możesz zobaczyć swoje maleństwo tuż po wydobyciu z brzucha i mieć je przy sobie zaraz po zakończeniu cięcia. Znieczulenie ogólne, a więc takie, podczas którego pacjentka śpi, wykonuje się zazwyczaj, jeśli cięcie odbywa się w nagłej sytuacji zagrożenia życia płodu.
Niektóre kobiety boją się cesarskiego cięcia, znieczulenia całkowitego, a już najbardziej znieczulenia zewnątrzoponowego, z obawy o uszkodzenie rdzenia kręgowego. I trzeba przyznać, że nieczulenie kobiety w ciąży to wyzwanie dla anestezjologa. Teoretycznie każdą ciężarną traktuje się jak pacjenta z pełnym żołądkiem, a taka sytuacja grozi wieloma powikłaniami. Dużo bezpieczniejsze od znieczulenia ogólnego, jest znieczulenie podpajęczynówkowe. Ma ono też inną zaletę - możesz zobaczyć swoje maleństwo tuż po wydobyciu z brzucha i mieć je przy sobie zaraz po zakończeniu cięcia. Znieczulenie ogólne, a więc takie, podczas którego pacjentka śpi, wykonuje się zazwyczaj, jeśli cięcie odbywa się w nagłej sytuacji zagrożenia życia płodu.
Jeśli zamierzasz rodzić w szpitalu oddalonym od miejsca zamieszkania i aby do niego dojechać, będziecie musieli pokonać np. centrum miasta, dobrze byłoby mieć opracowaną sprawdzoną trasę, podczas której stracicie najmniej czasu i nerwów na stanie w korkach. źródło
A i z ciekawostek mierzę ruchy Niuni, jest bardzo aktywna, ale tak było w sumie od początku, odkąd czuję Jej ruchy, nie przypuszczałam tylko, że jest aż takim skoczkiem. Norma jaką podała Nam Pani doktor to przy godzinnym mierzeniu min. 5 ruchów, a po 3 mierzeniach w ciągu dnia 10-15, gdyby było mniej to wizyta na Izbie Przyjęć. Niunia najwięcej ruchów np po śniadaniu miała ponad 70 więc już nawet nie liczę po innych posiłkach :) A i w poniedziałek dzwonię do szpitala aby umówić się na ktg, rzekłabym WRESZCIE :) w poniedziałek też Menżuś ma wolne i spodziewamy się dobrej znajomej K. która będzie akurat u swojego chłopaka i wbija do Nas.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

